........
Długo mnie tu nie było, a raczej nie było wpisu. Ale oglądam wasze poczynania i jestem pełna podziwu. U nas nestety wszystko stanęło w martwym punkcie. Mimo, iż tyle rzeczy zaplanowałam zrobić podczas urlopu, to zrobiłam niewiele. Mąż przez te wichury ciągle w pracy, także plany spaliły na panewce. A urlop ucieka w mgnieniu oka. Ale mam nadzieję, że jak od poniedziałku mąż też pójdzie na urlop to coś ruszy, bo powoli tracę nadzieję na przeprowadzkę na koniec październka. Jedyne czym mogę się pochwalić to to, iż udało mi się samej poszpachlować garderobę, co było dla mnie nowością, ale wszystkiego można się nauczyć, jak chce się coś zrobić jak najtańszym kosztem. Tylko ile cierpliwości trzeba mieć jak samemu to się robi tak bardzo powoli ;-(. Ale jakoś to musi być, pozdrawam cieplutko ;-)
Komentarze